Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
227 postów 4862 komentarze

Dum spiro, spero...

contessa - widziane okiem skrzypka na dachu... Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Opowieść wigilijna

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Późno wróciłam z Wigilii... To - od wielu lat- była moja pierwsza Wigilia spędzona poza domem. Moim domem.

 

I pierwsza Wigilia w domu contessiny – tam czekaliśmy na Wesołą Nowinę, tam zrobiliśmy miejsce nowonarodzonej Bożej Dziecinie by przyszła i pobłogosławiła i jej dom.

I przyszła. W  Opłatku...

 

Gdy dzieliliśmy się nim, mój wzrok bezwiednie  biegł wciąż  ku dwóm świecom, palącym się na wigilijnym stole i ku Pustemu Miejscu Przy Stole.... Gdy skończyliśmy, rozłamałam swoją resztkę na dwie części i położyłam na TYM talerzu, obok zielonej gałązki, pachnącej żywicą. ...  Wiem, że Ktoś czekał   na ten okruch Opłatka  choć od 7 lat nie ma Go wśród żywych, jednak żyje w mej pamięci, dlatego na każdej Wigilii jest z nami i wiem, że tego wieczora też był bardzo, bardzo  blisko. Może zza gałązek choinki patrzył na siedzących przy stole kolędników i przysłuchiwał się przyciszonym rozmowom, a może dotykał galązki, leżącej na talerzu bo tak dziwnie mocno pachniała, jakby ogrzewana niewidzialną dłonią ?...

Drugi Opłatek... Być może na niego też Ktoś czekał. Może wędrując swymi krętymi ścieżkami zaglądał przez okno albo stał niewidzialny w cieniu. Może chciał usiąść przy nim z nami, a może nie.... Najważniejsze, że na Niego Opłatek czekał, że było dla Niego miejsce przy stole i myśli biegły w ciemność nocy by szukać Jego śladów...

 

Wigilia powoli dobiegała końca, zegar wskazywał nowy dzień, świece jednak dalej płonęły gdy nagle płomyk jednej z nich dziwnie zachybotał i zgasł choć żaden podmuch nie mącił powietrza. Pomyślałam – odszedł, wybrał inny stół, inny Opłatek z innych rąk i już tu nigdy nie wróci, nie siądzie przy stole...

Pewien rozdział  Księgi Życia  chyba  zamknął się na zawsze.

Trochę boli.

Musi boleć bo boli tylko to, co jest prawdziwe i szczere.

Trudno...

Wiem jednak, że za rok znów położę swój Opłatek na  talerzu Pustego Miejsca Przy Stole i wiem, że  na pewno Ktoś po niego przyjdzie.

Wiem nawet Kto.... bo ten  rozdział Księgi Życia, choć przerwany śmiercią  wciąż się pisze i litery jego wciąż lśnią blaskiem czystego złota. Bez skaz......

Jak pamięć prawdziwa...

Bo pamięć już tak ma, że naznaczona choćby najmniejszą skazą, przestaje być pamięcią...

 

KOMENTARZE

  • @contessa
    Dzięki za piękny wpis. Takie wpisy są nam dzisiaj bardzo potrzebne, rozładowują nas z nagromadzonych emocji i wyciszają, a to jest nam w czasie tych Świąt bardzo potrzebne.
    Pozdrawiam świątecznie
  • Contessa
    Tak, trzeba iść Jego ścieżkami. Nie ruskimi czy podobnymi. Te Święta są dla mnie niezmiernie bogate i zarazem zaskakujące. Nie zawsze możemy spotkać miłość tam gdzie się jej spodziewamy.... Mam na myśli ludzi. Musi boleć to co jest prawdziwe i szczere. Tego dziś doświadczyłem. Błogosławionych Świąt, Wierzę w przychodzącą Miłość i pokój który z nią przychodzi. Ukłony
  • @Bogdan 15:00:06
    Witaj !
    Chyba nie tylko podczas Swiąt...
    Prawda, że podczas nich robimy pewną "rekapitulację" kończącego się roku bo ich atmosfera jest sprzyjająca takim bilansom.
    W te święta postanowiłam, że wysyłam marzenia i nadzieję na bezterminowy urlop. Rozdział z tej "żywej" Księgi Zycia jest zakończony definitywne, więc po co mi one ? By oszukiwać samą siebie ?
    Nie chcę wchodzić w Nowy Rok z upokorzeniami, których ostatnio wciąż doznawałam, z balastem czyichś kłamstw i tym mych własnych oszukiwanek samej siebie, a które były "dzieckiem" mych marzeń i nadziei. Chcę go zacząć z czystą duszą, niech ten Nowy Rok zacznie nowy rozdział w Księdze Zycia od czystej kartki.

    Mało jest takich osobistych wpisów. Nie wiem dlaczego - udajemy machos by jakiś walec nam nie przejechał po ranach ? One i tak będą boleć póki się goją, a i później też.
    Niektóre rany warto przewietrzyć, zasklepiają się szybciej niż chowane pod ropiejącymi bandażami...

    Pozdrawiam świątecznie.
  • @Yurko 23:50:11
    Dzięki za odwiedziny i ponieważ Swięta jeszcze trwają więc życzę Ci - niech ich ostatek upłynie Ci w radościach.

    Ja nie wiem jak to się dzieje ale... dla mnie Boże Narodzenie jest zawsze czasem jakiegoś wewnętrznego oczyszczenia i "ładowania akumulatorów" na następny rok, na odbudowywanie zachwianego zaufania i nabieranie odwagi do wyzwań, które mogą pojawić się na drodze.
    Nie Adwent, a właśnie te dwa święte dni, które zaczynają się Wigilią. W Adwent to ja intensywnie pracuję i nie ma czasu ani odpowiedniej atmosfery na wyciszenie się, dopiero właśnie Swięta dają mi tą możliwość i są balsamem...
    Pozdrawiam.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

ULUBIENI AUTORZY